Buteo buteo

Dziś rano, sporo przed wschodem Słońca pojechałem do mojej czatowni na kruki itp. W całkowitej ciemności i mgle szukałem jej przez dobre 15 minut. Rower zapiąłem kilkadziesiąt metrów za nią, wyłożyłem mięsko i wszedłem do środka. Chwilę później zaczęło szarzeć. Za czatownią, pewnie gdzieś koło roweru słychać było charakterystyczne sapanie dzika. Kruki zaczęły wydawać różne odgłosy i przelatywać nieopodal. Jednak moim gościem pod czatownią był dziś myszołów!

Siadł bardzo blisko czatowni, 5-6 metrów ode mnie. Cieszyłem się, że mam obiektyw zoom, a nie stałkę. Byłem niesamowicie szczęśliwy, że mogłem oglądać go z tak bliska przez ponad 8 minut!

W górze zobaczył pewnie kruka, bo na chwilę nakrył ‚swoje’ mięso skrzydłami, niestety za wysoko skoszona trawa nie pozwoliła mi tego uwiecznić.

Co dziwne, nie bał się kłapania lustra, a najwyżej autofocusa, choć teoretycznie wiatr powinien go zagłuszyć. Jednak przy ostrzeniu AF oglądał się w różne strony, a przy migawce wracał do jedzenia.

Po 8 minutach ‚pozowania’ odleciał, potem siadał jeszcze 2 razy, gdy było nieco jaśniej (Słońca niestety nie było, u góry mleko), ale na krótko i zdjęcia są tylko (ale dla mnie to i tak raczej aż) z pierwszego śniadania.

[youtube=http://www.youtube.com/watch?v=O0q2fL5hFh8]