Sójka

Dziś pod czatownią kręciły się dwie sójki – kolejny po raz pierwszy fotografowany przeze mnie gatunek. Niestety znowu nie było ani trochę Słońca.

Kicały od mięska do mięska, przepędzały się raczej na odległość, a na jakiekolwiek dynamiczne ujęcia było zbyt ciemno.

Może w niedzielę w końcu zaszczycą mnie kruki, które patrolują teren z góry podczas moich zasiadek?

Dziś też sójki. Tym razem 4. I znowu bez światła.

Siadały, wzlatywały co chwilę. Bardzo blisko było słychać dzięcioła – nie było to już tylko suche stukanie, było słuchać każdy jego ruch. Gdzieś nad czatownią siadały też kruki. Nie wylądowały. Ale to dopiero początek sezonu.