Sarenkowo

Dziś zamiast siedzieć w czatowni pojechałem poszwędać się tu i ówdzie po polach w celach obserwacyjno-podczołgliwych.

W związku z tym zaobserwowałem: 80 kormoranów, ok. 60 skowronków, 4 sarny, 3 bogatki, 1 srokosza, 1 myszołowa, 1 kruka i 0,5 martwego lisa.

Podczołgałem się do stadka 4 saren, a tak właściwie to nie do końca, bo przerażone moją obecnością pierzchły w pole (bo dookoła były same pola, a metodą podchodzenia było czołganie się po polu zaoranym). Koniec gadania, przejdźmy do zdjęć:

Już bliżej… Właściwie to ja w tym momencie tylko leżałem czekając na rozwój sytuacji, koziołek (tak, wystawało mu coś w rozmiarze xxs znad czoła) sobie do mnie przyłaził.

A tu już się skapnął, że ja to nie leżąca żyrafa, a coś czego trzeba się bać, więc zwołał rodzinkę (nie widać tu tego ale były 4) i miałem pokaz białych dupek.

Srokosz sfocony zdecydowanie dokumentalnie, a ładne to ptaszysko jeśli można tak powiedzieć o parocentymetrowym ptaszku.

Dziękuję za uwagę, na dziś to tyle.

  • Nie jest łatwo podejść do zwierząt na taką odległość. Szczery podziw i uznanie.

    • Dziękuję, ale wcale nie jest tak trudno 😛 To jest akurat jeszcze duża odległość.

  • Ja mam przejścia z żurawiami. Udało mi się zrobić tylko jedno satysfakcjonujące zdjęcie. Do saren zbliżyłem się jeden raz przypadkiem niestety nie miałem aparatu w gotowości i też zobaczyłem tylko białe zadki 😉

    • Ja z żurkami naziemnymi nie miałem jeszcze styczności 😀 A powyższe zdjęcie ciekawe, fajnie się 4 mieszczą w tej „panoramce”.

  • sarnowate nie boją się człowieka aż tak bardzo, a przynajmniej nie tak jak powinny ;-). Ale, podejść je na otwartym polu to już coś. Z doświadczeń własnych wiem, że znacznie łatwiej podjechać do nich samochodem, zwłaszcza poruszając się po normalniej, mniej lub bardziej ruchliwej drodze, niż przeczołgać się bez osłony auta…