Bażant

Nie mam szczęścia do ptaków przy czatowni. Zjawiają się albo przed wschodem Słońca albo przy całkowitym zachmurzeniu nieba. Tydzień temu na śniadanie zjawiła się samica bażanta. Nie zagościła jednak długo, chwilkę po przybyciu poszła w krzaki.

Bażant - Phasianus colchicus

Dziś za to, na dłużej i na ‚czystej pozycji’ żerowały 2 samce.

Bażant - Phasianus colchicus

Problematyczne było zmieszczenie w kadrze choć jednego z całym ogonem. Zresztą 2 naraz nie pozowały 😉

Bażant - Phasianus colchicus

Zdjęć trochę mam, teraz pora na naloty myszołowa. Na razie skutki marne, więc nie pokażę, ale myślę, że niedługo będzie co pokazać 🙂

Bażant - Phasianus colchicus

  • I Ty masz pretensje co do szanownej fortuny?

    • Zawsze mogło być lepiej 😉 A nawet powinno.
      Witam na blogu 🙂

  • Bardzo fajne kuraki 🙂
    Bażanta faktycznie ciężko usadzić w kadrze, szczególnie jak jest blisko 🙂

    • Dzięki 😉 Za to jak jest dalej, tło nie jest już takie przyjemne.

  • widać, że z poziomu ziemi strzelałeś 😉
    przyjemne trofea… bażant niby nie jest takim znowu rzadkim zjawiskiem w Polsce, ale choć widuję je w miarę często, to przecież bardzo rzadko mam okazję się im de facto przyjrzeć – co niniejszym nadrobiłem, zatem dzięki za foty 😉

    • A no staram się z poziomu ziemi, daje to dużo lepsze efekty niż z wyższej perspektywy. Właściwie też pierwszy raz obserwowałem je z tak bliska 😉

      • nie licząc pewnie niekontrolowanych przelotów przed maską samochodu… 😉

        • Raczej kołem roweru 😀 W marcu mogę zabrać się za robienie prawka 😛

          • no to powodzenia zatem 😉