Przy norze żołny

To była ciężka zasiadka. Po pierwsze dlatego, że fotografowanie przy gnieździe może być dla ptaków bardzo stresujące. Po drugie dlatego, że do skarpy z norami żołn musiałem przedostać się przez rzekę w wodzie po pas (dookoła mnie było po szyję, ale po 2 godzinach poszukiwań znalazłem suche dla sprzętu foto w plecaku przejście), czatowałem w mocno niewygodnej pozycji, cały poharatany i brudny. Ale szczęśliwy.

Żołny przez pierwsze 2 godziny zasiadki przylatywały do nory z pokarmem tak samo jak przez kilka godzin wcześniejszych obserwacji. Potem przez kilkadziesiąt minut przestały wlatywać, więc w obawie o młode wyszedłem z czatowni. Wieczorem i następnego dnia rano normalnie karmiły pisklaki. Do czatowni byłem odprowadzony przez kolegę, zachowałem wszelkie środki ostrożności, by fotografować przy gnieździe te piękne ptaki.

Wszystkie zdjęcia, które przez ten krótki czas zrobiłem są bardzo podobne do siebie, ale i tak jestem z nich zadowolony. Tutaj, żeby nie nudzić, 3 z nich.żołnaW dziobach żołn często pojawiają się ważki. Ze zdjęć udało się oznaczyć Anax parthenope, Gomphus flavipes i Ophiogomphus cecilla.Merops apiasterObserwacja tych ptaków z tak bliska to świetne przeżycie. Jednym z ciekawszych momentów zasiadki było przegonienie przez żołnę kukułki. Niestety bez szans na sfotografowanie.żołnaNajbliższy wpis na blogu ukaże się zapewne za miesiąc, bo w piątek znikam na ponad trzy tygodnie na obozy ornitologiczne.

  • No nie dziwię się, że jesteś szczęśliwy 🙂 Piękne zdjęcia, piękne ptaki. Pozostaje szczerze pogratulować zdjęć i poświęcenia 🙂

    • Dzięki 😉 Do żołn kiedyś na pewno wrócę, choć pewnie nie w tym samym miejscu, bo temat stanowczo wymaga dopracowania 😉

  • Piękny ptak, gratuluje! 🙂
    Ja zapewne nie będę miał nigdy okazji jej zobaczyć, o fotografowaniu nawet nie mażę 😉

    • Dzięki 🙂
      E tam, po co taki pesymizm 😉 Żołna nie jest znowu tak rzadka, trzeba tylko dobrze przeszukać różne skarpy nadrzeczne, czy po opuszczonych cegielniach.

      • O kurcze, właśnie przeczytałem na wiki, że oprócz południowo-wschodniej części Polski, od niedawna znane są również lęgi na Dolnym Śląsku…czyli jest nadzieja 😉

  • Niesamowite 🙂 Podziwiam wytrwałość.
    Zazdroszczę tych obozów. „Mewią Łachę” zapewne odwiedzisz 🙂
    Powiedz, gdzie znajdują się obozy ornitologiczne najbliżej naszej okolicy?

    • Bez przesady z tą wytrwałością 😉 Dzięki. Tak, pierwszy tydzień to właśnie Mewia Łacha 🙂
      Najbliżej nas chyba Kaliszany i Akcja Carpatica.

  • Piękne ujęci, gratuluję wytrwałości i umiejętności :))
    Pozdrawiam