Janusze go nienawidzą

Ostrzegam! Dla pewnej grupy fotografów/obserwatorów ptaków będzie to kontrowersyjny tekst. Tym bardziej zapraszam.

Znów chodzi mi głównie o wizualny aspekt zdjęć. Trochę o etykę. I o to, czy pewien typ fotografii to wciąż fotografia przyrodnicza. Zacznijmy od tego ostatniego.
Być może tylko ja postrzegam fotografię przyrodniczą jako fotografię reporterską. Bez znaczącej ingerencji w fotografowane sytuacje i obraz. Być może nie tylko ja, bo kilka albumów na uginającej się półce i tysiące obejrzanych i przedyskutowanych zdjęć wskazują na to, że nie jestem w tym poglądzie jedyny.

Etyka – o wabieniu ptaków głosem parę lat temu toczyły się długie spory na najpopularniejszym bodaj, w owym czasie forum o tej tematyce – fotoprzyroda.pl. Ornitolodzy zwykle wskazywali na to, że wabienie ptaków głosem to stresowanie ich, aczkolwiek wpływ takiej czynności nie został jeszcze dobrzez poznany i udokumentowany. Większość fotografów się zgadzała, część jednak była zdania, że „zawsze się troszkę gwałci”. Mam wrażenie, że obecnie ta druga opcja stała się niesłychanie bardziej popularna. Swoją drogą ornitolodzy też święci nie są i moim zdaniem często pozwalają sobie na zbyt wiele.
O wabieniu ptaków mięsem już pisałem, więc nie będę się powtarzał.
Jednak oba te rodzaje przywabiania ptaków bezsprzecznie niszczą „reporterski” wymiar fotografii.

No i aspekt wizualny. Bo nie tylko o wabienie mi chodzi. A nawet przede wszystkim nie o to.
Widzieliście kiedyś meandrującą rzekę, łachy, wymoczone i oblepione mułem lub spalone w słońcu gałęzie? To na jednej to na drugiej przysiada zimorodek. Na większej czapla siwa. Nie macie lornetki. W domu chcecie zobaczyć te ptaki z bliska na fotografiach.
Nagle zimorodek przenosi się na gałąź z suchego boru, uderzająco pomarańczową od porostów z rodzaju Xanthoria. Jest to na pewno jedyna gałązka w okolicy, bo na wszystkich 200 identycznych zdjęciach zimorodek siedzi na niej. Z rybką, bez rybki, kopulujący. Srający, bo to śmieszne.
Rzeczywiście może to być jedyna gałąź w okolicy, bo cwany fotograf połamał resztę dla czystego kadru i pewności, że zimorodek siądze na tej przy której zbudował sobie super-kryjówkę. A, że takie „ładne” gałęzie naturalnie nad rzekami nie występują – kogo to obchodzi? Ważne, że ptak jest blisko i nic go nie zasłania. Żeby nie być gołosłownym, oto link do zdjęć zimorodków w galerii najpopularniejszej strony z fotografiami ptaków w Polsce: zimorodek na birdwatching.pl

Oczywiście nie dotyczy to tylko zimorodka. Wszelkie słowiki, pokrzewki, ogólnie terytorialne ptaki, które można łatwo zwabić puszczając mp3 z telefonu zostały sprowadzone do ohydnego patyka pełnego porostów, bajkowo rozmytego, płaskiego tła i zerowej treści jakąniesie takie zdjęcie. Chruściele to też dobry przykład. Wabienie i wycinanie „sceny” dla „aktorów” to typowa praktyka. Żeby to jeszcze udawało chociaż naturę. Ostatnio pojawiło się nawet zdjęcie skrytego bąka na konarze pełnym porostów. Nic w tym złego, nie był pewnie wabiony, a używał konaru jako mostu. Ale czy takie zdjęcie ma wartość przyrodniczą?

wodnik
Wodnik – dał się sfotografować na przestrzeni z pięknie rozmytym tłem. Na zalanej drodze, na którą wybiegał na parę sekund z gęstego trzcinowiska. Przysłania go młoda trzcina – brzydko. Ale taki urok fotografii przyrodniczej.
  • Przemysław Zięba

    W pełni się z Toba zgadzam, popełniłem podobny tekst swego czasu na swoim blogu dotyczący fotografii makro 🙂
    pozwolę sobie wkleić link
    http://prem.fotoprzyroda.pl/2016/07/12/fotografia-makro-upiekszamy-czy-oddajemy-rzeczywistosc/

    a przy okazji tez pochodze ze stalowej Woli 🙂

    • Piotr

      Przeczytałem Twój tekst i widzę, że nadajemy na takich samych falach. Miło wiedzieć, że ktoś podziela takie podejście 😉 I to jeszcze ze Stalowej.

      • Przemysław Zięba

        🙂 A przxy okazji fajne masz wpisy na blogu, miło sie czyta 🙂
        pozdrawiam
        Przemek

        • Piotr

          Dzięki, miło mi.